Szukam siebie 8


Gdzie jestem ja?

Powrót do pracy wiele zmienił. Inne środowisko, inne zasady pracy, inna ja. Szukam siebie w tym wszystkim, bo jestem w chaosie. Nie ogarniam tego.

 

Cisza

Ucichłam. Stałam się obserwatorem rzeczywistości jaka mnie otacza. Staram się odnaleźć w nowej pracy, pośród nowych ludzi. Staram się wejść na nowo, na tory mojego dawnego życia, w którym znajdowałam czas na bloga, rodzinę i moje kochane gotowanie.

 

W galerii zdjęć ponure miny

Zaglądam w telefon. W mojej galerii zdjęć pustki, a przecież tak bardzo lubię uwieczniać każdą ciekawą chwilę z naszego życia na fotografiach. Czy to oznacza, że od momentu, kiedy wyjechaliśmy nad zimowe morze i podjęcia w marcu pracy nic u nas się nie działo? – No nie! Było wiele fajnych momentów: kupiliśmy auto, odwiedziliśmy dawno niewidzianych przyjaciół, zaliczyliśmy pierwszą wycieczkę rowerową w tym sezonie, powitaliśmy na świecie siostrzenicę, poznaliśmy sympatycznego Argentyńczyka, który zmusza nas do rozmów po angielsku (jak dla Igi, to mówimy coś w stylu:” bla bla bla”).  To daje mi do myślenia, bo wygląda na to, że przestałam czerpać naturalną radość z dnia codziennego.

 

Czas się ogarnąć!

Wiosna w powietrzu, ale jej nie czuć. Trzeba ją sobie samemu zafundować w sercu i głowie – obudzić się z tego letargu. Obiecuję sobie poprawę. Biorę się za siebie. Czas witać dzień z uśmiechem. Czas zacząć doceniać, to co ma się wokoło. Co mogę zrobić więcej? Mogę zamiast biegać po mieszkaniu w szale obowiązków, usiąść na chwilę z córką i porysować obrazki, mogę wyjść na spacer i pokręcić się bez celu, mogę wieczorem usiąść z mężem przed telewizorem i śmiać się do rozpuku z jakiejś komedii. Mogę w końcu zacząć rozmawiać – mówić o tym co mnie cieszy, co mnie śmieszy, co rozczula. Pokazywać, że jestem!

 

Szukam siebie, bo warto

Warto tak czasem się uzewnętrznić. Ocenić z boku swoje zachowanie. Wiem, że nie tylko ja tracę na tym, że błądzę samotnie w swoich myślach – traci również mój mąż i moje dziecko, którym mogłabym dawać energię i radość swoim optymizmem, który gdzieś na chwilę schowałam. Wam również polecam taką krótką refleksję nad swoim zachowaniem. Każdy dzień może być przecież taki piękny – wystarczy tylko chcieć.

 

 

  • Nowa praca to zawsze wyjście ze strefy komfortu, dlatego według mnie dobrze jest dać sobie czas na przetrawienie wszystkiego, i nie przejmowania się, że nie jesteśmy super weseli. Ale tak, w pewnym momencie kurz zmian opada i łatwiej nam się skupić na przyjemniejszych sprawach 🙂

    • Jestem w szoku jak zmiana pracy i otoczenia potrafiła wpłynąć na moje zachowanie. Ogarniam się 😀 Już czas skupić się na przyjemnościach…Tak jak piszesz 😀

  • Cóż pozostaje powiedzieć: powodzenia! :))

  • Trzymam kciuki 🙂

  • Konceptualnik

    W labiryntach życia trzeba się czasem na chodzić. Powodzenia. 🙂