Oddałam się w ręce dietetyka. Czy było warto? 16


Część I. Insulinooporność.

Szukam w pamięci początków tej historii. Liceum, studia – figura jak ta lala. Potem, praca, a wraz z nią zmiana stylu życia. Zmieniałam się też ja. Kilogramów przybywało. Nie było w tym dla mnie nic niepokojącego. Akceptowałam moje krągłości i w dalszym ciągu wciągałam na śniadanie, II śniadanie oraz kolację białe pieczywo, w międzyczasie spijając oczywiście kawki dopieszczane słodyczami. Kulinarne nudy! Myśl, że przydałyby mi się porady dietetyka, nie wpadła mi jakoś do głowy.

 

Ciąża i pierwsza lampka ostrzegawcza

Jak ja dobrze wspominam ciążę. Jakie „słodkie” były jej pierwsze miesiące, kiedy pozwalałam sobie na wszystko. Oprócz śledzików i kabanosów, w domu oczywiście nie mogło zabraknąć ciasteczek i jabłecznika z pobliskiej cukierni. Do tego owoce w ilościach powodujących totalne zapchanie. Dobrze mi było. Dobrze, do momentu kiedy nie poszłam w 28 tygodniu ciąży na test obciążenia glukozą. Diagnoza – cukrzyca ciążowa.

Wracają stare nawyki

Byłam bardzo zaangażowana w szybką poprawę stanu mojego zdrowia. Wizyty u diabetologa, codzienna kontrola cukru glukometrem, wizyta w poradni dla kobiet z cukrzycą ciążową. Broszurki, poradniki i ciągłe sprawdzanie, co ma jaki indeks glikemiczny. Zamiast w ciąży zbierać kilogramy, ja trzymałam piękną figurę. Po porodzie, w ciągu 6 tygodni, dzięki zdrowemu stylowi jedzenia jakiego się nauczyłam, wróciłam do mojej licealnej figury. Cóż z tego, kiedy już po niespełna roku powróciły stare nawyki, a wraz z nimi kilogramy.

Złe samopoczucie i brak akceptacji siebie

Oprócz kilogramów, których było coraz więcej, czułam się coraz gorzej. Ranki rozpoczynałam bez energii i marzyłam o tym, żeby znów iść spać. Do tego ciągłe otępienie i poczucie, że nie umiem się wysłowić. W szafie same czarne ciuchy, które pozwalały mi ukryć moją tuszę. Wyjście na imprezę, czy spotkanie z dawno niewidzianymi ludźmi stawało się dla mnie stresującym obowiązkiem. Przestałam się czuć dobrze we własnej skórze. Zero optymizmu i wiecznie zły humor. Musiałam powiedzieć temu: STOP!

 

Wyniki badań

Problemy z miesiączkami, których terminy wypadały jak liczby w loterii, a do tego złe samopoczucie, spowodowały że skierowałam swoje kroki do ginekologa – endokrynologa. W Warszawie polecić mogę Panią Iwonę Frydel. To ona skierowała mnie na badania, dzięki którym zdiagnozowano u mnie insulinooporność. Wykonano u mnie test krzywej insulinowo – glukozowej, by zweryfikować co się dzieje w moim organizmie po spożyciu glukozy. Krew badano mi na czczo, po 1 godzinie i po 2 godzinach. Po 2 godzinach insulina i glukoza powinny wrócić do normy. U mnie jednak tak nie było.

Czym jest insulinooporność?

W idealnym przypadku komórki każdego z nas powinny pobierać glukozę z krwi, w czym pomaga insulina. W moim przypadku, okazało się jednak, że w wyniku złego odżywiania i braku ruchu, zmniejszyła się ilość receptorów insulinowych, które znajdują się na każdej błonie komórkowej. W efekcie tego, moje komórki przestały być wrażliwe na insulinę, której w organizmie pozostawała nagle nadmierna ilość. Dla naszego organizmu taka sytuacja nie jest bez znaczenia i aby sobie z nią poradzić, musi on insulinę zamienić w tłuszcze. W ten sposób zwiększa się nam tkanka tłuszczowa i tyjemy. Co gorsze, jeśli nic nie robimy, by sobie pomóc, nasza trzustka produkuje cały czas insulinę na wysokim poziomie, a komórki wciąż bronią się przed jej przyjmowaniem. Gruczoł dokrewny produkuje insuliny jeszcze więcej, aż w końcu z przepracowania odmawia posłuszeństwa i przestaje działać. Taka sytuacja może niestety w końcu doprowadzić do cukrzycy typu II.

 

Chcę się dobrze czuć. Czas pójść do dietetyka

Wystraszyłam się. Przeraziło mnie to, że mój organizm nie funkcjonuje prawidłowo, nie radzi sobie z tym co mu dostarczam i że w przyszłości może mnie czekać walka się z czymś jeszcze gorszym – cukrzycą. Lekarka poradziła mi, bym na początek spróbowała diety. Mogłam jeszcze suplementować się metforminą, lekiem który zmniejsza w organizmie poziom insuliny. Wybrałam jednak samodzielną walkę ze swoimi nawykami żywieniowymi. Decyzja ta była tym prostsza, że Bartek też z powodów zdrowotnych potrzebował diety. Wiedziałam, że jeśli chce, by nasze życie zmieniło się na lepsze i żebym jednocześnie przy naszych zaburzeniach pokarmowych nie narobiła nikomu krzywdy, muszę znaleźć dobrego dietetyka i z nim wszystko skonsultować. Tym też sposobem trafiłam do Dietosfery, o czym szerzej napiszę w kolejnym wpisie.

 

Co dalej?

W kolejnej części postaram się opisać między innymi: jak wyglądała pierwsza konsultacja z dietetykiem, jak wyglądają przykładowe przepisy oraz jakie były postępy w gubieniu wagi i polepszaniu się mojego samopoczucia. Na koniec odpowiem oczywiście na pytanie, czy było warto!?

 

  • Martyna Cieślińska

    Warto dbać o siebie, zdrowie mamy tylko jedno. czekam na kolejny tekst. Pozdrawiam ciepło
    http://www.wpuszczonawmaliny.blogspot.com

    • Człowiek nie zawsze ma świadomość tego jak odżywianie i ruch może wpływać na nasz organizm. Mam nadzieję, że dzięki temu wpisowy niektórzy pomyślą o tym co dostarczają swojemu organizomowi

  • Ewa Kujawa-Szura

    Brawo za samozaparcie! Nigdy nie słyszałam o takim zaburzeniu dzięki za ten tekst.

    • Też nigdy wcześniej się z nim nie spotkałam. Insulinooporność ma wiele powiązań z policystycznymi jajnikami i trudnością z zajściem w ciążę. Cieszę się, że mnie szybko zdiagnozowano, bo mogę się leczyć i poprawić swój stan zdrowia

  • Joanna Mo

    Dzięki za podzielenie się wiedzą, czekam na kolejne części, bo temat chyba mało rozpowszechniony.

    • To prawda, temat mało znany. Co ciekawe, kiedy dowiedziałam się o tym co mi jest, spotkałam wśród znajomych osoby, które również borykają się z insulinoopornością. Pamiętajmy, że jednak nasza dieta nie jest bez znaczenia dla naszego organizmu.

  • Dobrze wiedzieć, że taka przypadłość istnieje.Fajnie, że tak dokładnie to opisałaś.

    • Dziękuję. Szkoda tylko, że przy insulinooporności musiałam ograniczyć mocno słodycze 🙁

      • Patrycja Ip

        wiraj, ja dowiedziałam się wczoraj o insulinooporności. pierwsze załamanie przeszlam wczoraj a dzis,szukam czytam. I spadłaś mi z ieba

        • Patrycja, miałam podobnie. Jak dowiedziałam się o insulinooporności przekopałam cały Internet. Można jednak wyjść z tym wszystkim na prostą. Cieszę się, że do mnie trafiłaś. Jakbyś miała jakieś pytania – pisz. Postaram się pomóc.

  • Dominika Kurzak

    Bardzo przydatny artykuł. Sama musze się zebrać na komplet badań

    • Człowiek wszystko ciągle odkłada…zmobilizuj się Dominika, bo warto wiedzieć co dzieje się w naszym organizmie! 🙂

  • Ines Frankiewicz

    Brawo! Jeśli ktoś ma ochotę powalczyć z nałogiem jedzenia słodyczy, to zapraszam do grupy wsparcia 🙂 https://www.facebook.com/groups/stopslodyczom/

  • Gratuluję! Widać po zdjęciu jak się zmieniłaś! Cudownie 🙂

    • Dziękuję. Zmianę widzę i czuję wewnętrznie. Jestem większą optymistką, kiedy w końcu wyglądam tak jak chce.