Harry Potter i przeklęte dziecko. Czy warto przeczytać?


harry-potter.jpg

https://www.instagram.com/czaplix/

Przeczytałam i wiem…

Chyba każdy po zakończeniu jakiejś książki zastanawiał się jak potoczyły się losy jej bohaterów. Czy są szczęśliwi? Jak sobie dalej radzą? W przypadku Harry’ego Pottera, autorka w epilogu uchyliła rąbka tajemnicy i pokazała nam życie bohaterów dziewiętnaście lat później. Dzięki najnowszej książce „Harry Potter i Przeklęte Dziecko” znów możemy wsiąść do pociągu zmierzającego do Hogwartu i poczuć atmosferę pełną magii.

To nowa historia

Historia rozpoczyna się, gdy drugi syn Harry’ego – Albus rozpoczyna naukę w Szkole Magii i Czarodziejstwa. Już na początku czeka Was nie małe zaskoczenie, ponieważ jego najlepszym przyjacielem zostaje Scorpius Malfoy. Fabuła skupia się na tym wyjątkowym duecie i ich perypetiach. Jak możecie się domyślić, życie syna Tego Słynnego Pottera nie należy do najprostszych. Albus nie czuje się dobrze w Hogwarcie, musi znosić docinki kolegów ze szkoły, a na domiar złego nie może dogadać się z własnym ojcem. Młody Potter ma dość życia w cieniu jego legendy, dlatego postanawia napisać swoją własną historię.

To nie książka J.K Rowling

Kupując tę książkę musicie pamiętać, że nie została ona napisana przez J.K. Rowling – autorkę poprzednich części. Harry Potter i Przeklęte Dziecko nie jest też ósmą częścią cyklu, jak podkreślają to marketingowcy. Jest to scenariusz sztuki teatralnej autorstwa Jacka Thorne’a, który powstał przy aprobacie J.K. Rowling. Nie należy więc spodziewać się tej samej magii co w poprzednich książkach.

Ponieważ jest to scenariusz sztuki teatralnej, książka składa się z samych dialogów, co nadaje jej pewną prostotę i surowość. Nie znajdziesz tu opisów wewnętrznych rozterek bohaterów. Nie mamy możliwości wglądu w ich myśli. Książkę dzięki temu czyta się szybko (mi zajęło to jakieś dwie godziny), ale historia sprawia wrażenie płaskiej i nie wzbudza większych emocji. Akcja toczy się bardzo szybko, przez co czytelnik nie ma czasu na zagłębienie się w sytuację, ponieważ musi pędzić dalej za bohaterami.

Sam pomysł na fabułę również nie jest skomplikowany. Osią fabuły ponownie jest walka ze złem i ponownie do boju stają najmłodsi. Autor kreuje nowe pokolenie jako przeciwieństwo ich rodziców. Różnice pomiędzy pokoleniami są jednak tak przejaskrawione, że aż karykaturalne. Bohaterowie znani z poprzednich części są tutaj nieco bezbarwni i pozbawieni cech, za które ich uwielbialiśmy. Ich zachowania znaczenie różnią się od tych, do których przywykliśmy, co może być pewnym zaskoczeniem czy nawet rozczarowaniem. Sama nie mogłam przywyknąć do nowego – miłego Dracona Malfoya. Okazja by poznać nowe pokolenie Potterów, Weasleyów i Malfoyów wynagradza jednakże te niedociągnięcia.

 

Komu polecam?

Książka ta nie jest więc wybitną pozycją. Sprawia natomiast dużo radości, zwłaszcza fanowi przygód małego czarodzieja. Bo czyż jest coś piękniejszego niż chwila, gdy możesz znów poczuć się jak dziecko? Nigdy nie zapomnę tej ekscytacji, gdy w moje ręce wpadała nowa część przygód Harry’ego. Nie zastanawiaj się więc dłużej nad jej zakupem – warto, chociażby dla tych kilku chwil ponownie spędzonych w świecie magii. Książkę znajdziesz TUTAJ. Nie oczekuj jednak wiele i traktuj tę pozycję z przymrużeniem oka. Nie oszukujmy się – to nie to samo co oryginalna historia.

Jeśli zastanawiasz się nad sprezentowaniem komuś tej książki, to uważam, że każdy Potteromaniak się z niej ucieszy. Warto jednak pamiętać, że akcja toczy się po wszystkich siedmiu częściach, dlatego najpierw upewnij się czy ktoś, komu chcesz ją podarować, przeczytał już wszystkie poprzednie. Przy okazji całego szału związanego z premierą warto przypomnieć sobie poprzednie części. A może w Twoim otoczeniu jest jakiś mały czarodziej, który nie poznał jeszcze świata magii? Możesz rozpocząć jego przygodę z Harrym podarowując mu pierwszą część cyklu: Harry Potter i Kamień Filozoficzny.

 


 

Chociaż po przeczytaniu książki możesz dojść do tego samego wniosku co ja: że Harry jednak powinien pozostać dzieckiem, to nie odmawiaj sobie tej małej radości. Jesień to idealny czas na czytanie!