Hala Koszyki. Czy to miejsce, które warto odwiedzić? 8


Hala Koszyki – pomysł na udany wieczór?

Sobota wieczór. Nasza trzylatka postanowiła, że noc spędzi u kuzyna. Rodzice mają wolne! Siedzimy więc i zastanawiamy się co zrobić z czasem. Po głowie od dłuższego czasu chodziła mi Hala Koszyki – miejsce po starej hali targowej w Warszawie. Dziś znaleźć tam można sklepy, restauracje i bary. Słyszałam o tym miejscu wiele dobrego. Postanowiliśmy więc wyrobić sobie własną opinię na temat nowej miejscówki w stolicy. Wskakuję w kiecę, Bartek zamawia taxi i lecimy. Dla towarzystwa zabieramy ze sobą moją siostrę.

 

Pierwsze wrażenie

Taksówkarz podwozi nas na ul. Koszykową 63. Wysiadamy przed Halą. Już z zewnątrz miejsce zachwyca architekturą. Nowoczesność przeplatana klimatem starego murowanego targu miejskiego. Już czuję, że będzie ciekawie. Podchodzimy do drzwi – te otwierają z zapraszającym uśmiechem dwaj panowie w garniturach (swoją drogą ciekawe, czy tak jest zawsze, czy tylko w weekendowe wieczory). Przed nami otwiera się gwarna przestrzeń tętniąca życiem i pachnąca kuchniami świata.

Gdzie siadamy?

Robimy szybki rekonesans po obiekcie. W centralnym miejscu hali znajduje się olbrzymi bar, gdzie można zamówić różnego rodzaju alkohole. Wokół sklepy, usługi, restauracje i bary. Naszą uwagę przykuł Bar Soul Food, gdzie zamówiliśmy burgery. Fuzja smaków jakie mi zaserwowano odczarowała we mnie wizję zwykłej buły z mięsem. Burger z gruszką, gorgonzolą i rukolą mnie oczarował (o ile można tak powiedzieć o fast foodzie). Większość barów nie ma własnych wydzielonych miejsc siedzących. Żeby coś spokojnie zjeść, trzeba wywalczyć sobie jeden ze stolików, które są rozstawione w centrum hali i na antresoli.

 

Pierwsze testy kulinarne zaliczone – lecimy dalej

Na uboczu znaleźliśmy naleśnikarnię. Kreperia zapraszała do siebie spokojną atmosferą i przyjemnym wystrojem. Zamówiliśmy naleśniki: wytrawny – z ciastem na soku z buraczków, serem kozim i rukolą i na ostro – z ciastem gryczanym, soczewicą i warzywami. Tylko czemu wzięłam na ostro, jak ja nie lubię na ostro? No właśnie taki jest klimat Koszyków – aż ma się ochotę próbować rzeczy, których zwykle się nie jada. Niczego oczywiście nie żałuję, choć niemiłosiernie wypaliło mi buzię. Pragnienie gasiłam słodkim, pomarańczowym piwem. Polecam wszystkim spróbowanie Jurajskiej Pomarańczy.

Nie mogę usiedzieć spokojnie

Kiedy rozglądam się wokoło mocno żałuję, że nie przyszłam tam totalnie wygłodniała. Mnogość różnego rodzaju kuchni zachwyca. Można zjeść tam coś hinduskiego (Curry Leaves), meksykańskiego (Gringo Bar), japońskiego (Kago Suhi), blisko wschodniego (Mango Vegan), włoskiego (Semolino Ristorante), tajskiego (TUK TUK), tradycyjnie polskiego (Kiełba w Gębie) czy wręcz coś zupełnie nowatorskiego (ĆMA by Mateusz Gessler). W jednym miejscu tyle smaków, które chciałabym poznać. To nie daje mi spokoju. Na pewno tu jeszcze wrócimy! Wam również mocno polecam to miejsce. To wyjątkowy punkt kulinarny i towarzyski w Warszawie, który według mnie powinien być na stałe wpisany w mapę turystyczną stolicy.

 

  • Izabela Czaplewska

    Mój burger z konfiturą cebulową również był pyszny. A miejsce super i każdemu polecam na weeknedowy wieczór.

  • Wygląda naprawdę fajnie… aż zgłodniałam 🙂

    • Na miejsce warto wybrać się głodnym. Mnogość różnorodnych kuchni i zapachy jakie tam krążą zachęcają do testowania różnych potraw 😀

  • Miejsce wygląda zachęcająco:)

  • byłam tam przy okazji otwarcia, a każda knajpa serwowała drobny poczatunek, także można było spróbowac wszędzie czegoś małego i pysznego. Fantastyczne miejsce z naprawdę fajnym podejściem do gastronomii.
    PS> Jeśli lubisz testowac nowe smaki to polecam również Nocny Market na Dworcu Głównym.

    • Nocny Market na Dworcu Głównym – też już myślałam o tym miejscu od jakiegoś czasu. Mam nadzieję, że niebawem tam zawitam 🙂