Telefon dla dziecka, to idealny prezent na wakacje. Serio?


Najnowsza reklama sieci Play zachęca do kupna dziecku telefonu na wakacje. Spot dał mi wiele do myślenia, bo czy naprawdę warto zainwestować w telefon dla dziecka? Co dzięki temu zyskamy? Święty spokój na urlopie, czy może chodzi tu o jakieś inne przesłanki do posiadania komórki przez dziecko?

 

Wakacyjne wspomnienie

Kiedy nadchodził czas wakacji mogłam być pewna, że każdy dzień przyniesie coś nowego i będzie dużo się działo. Nikt z nas nie posiadał wtedy telefonów komórkowych, nikt nie siedział przed komputerem, a i bajki były tylko na dobranoc. Mimo to zawsze mieliśmy pomysły na to co robić, a jak nie mieliśmy ich my, to mieli je nasi rodzice lub dziadkowie.

 

 

Telefon dla dziecka lekiem na wszystko

Nie wiem czy dziś jesteśmy bardziej zabiegani, czy bardziej leniwi, że gdy tylko nasza pociecha zbliża się do nas z prośbą o poświęcenie jej chwili czasu, my wtykamy jej przed nos telefon, włączamy YouTube lub gry i mamy dziecko z głowy. Telefon stał się narzędziem wypełniania czasu, łagodzenia płaczu, uspokajania krzyków itp.

 

Gdzie nasza kreatywność?

Będąc dzieckiem miałam na spółkę z rodzeństwem podstawowy zestaw do zabaw: skakankę, gumę do gry „w gumę”, ringo, piłkę do gry w koszykówkę, piłkę do gry w piłkę nożną, karty do gry „W Piotrusia Pana”, karty do tradycyjnych gier karcianych, domino czy pudło kredek i stos kartek. Czasem nie potrzebne były sprzęty – wystarczył patyk i rysowane gry na piasku: gra „w klasy”, gra w „Piwko, piwko na przeciwko”, tory do wyścigów kapsli itd. Do tego jakiś kompan – inne dziecko, czy też dorosły – a ilość zabaw podwórkowych i domowych była ograniczona tylko wyobraźnią. Dziś, coraz rzadziej widzę zbiegające się w jednym miejscu dzieci, które planują wspólne zabawy „w berka” czy „w chowanego”. Ludzie coraz bardziej zamykają się na siebie, nie wypuszczają dzieci na osiedlowe podwórka czy przestrzeń wiejską, bo zagrożeń jest dużo więcej niż dawniej. Ale czy to tłumaczy nas z zastępowania dziecku czasu spędzonego z rówieśnikami telefonem, tabletem, telewizją czy komputerem? Jeśli komuś naprawdę brakuje kreatywności, znalazłam w sieci bardzo fajny podręcznik gier i zabaw podwórkowych. Znajdziecie go TUTAJ. Warto go sobie wydrukować i poprzypominać najfajniejsze zabawy z dzieciństwa.

 

 

Telefon tylko do wyższych celów

Dziecko w odpowiednim wieku powinno mieć telefon – ale w ograniczonym zakresie. Do zabawy, wyłącznie pod kontrolą czasową rodziców. Nigdy nie wiemy, co dziecko może wymyślić – jakie zdjęcia wpuszczać do sieci, z kim się kontaktować, jakich przypadkowych zakupów dokonywać. Telefon dla dziecka powinien być głównie narzędziem kontaktu z rodzicami, kiedy samo wyjeżdża gdzieś na wakacje, kiedy bawi się swobodnie i może potrzebować naszej pomocy, kiedy zostało na chwilę samo w domu, o ile oczywiście wiek i odpowiedzialność dziecka już na to pozwala.

 

 

Nie odbierajmy dzieciom dzieciństwa

Rozumiem, że takie mamy czasy. Każde dziecko chce mieć to, co mają rówieśnicy: laptop, tablet, telefon komórkowy. Zwróćmy jednak uwagę na to, jakie to pożeracze cennego dziecięcego czasu, jak ograniczamy myślenie i kreatywność dzieci poprzez nieproduktywne chwile spędzone z telefonem. Samodzielne czy zespołowe zabawy rozwijają mózg, pozwalają na odkrywanie nowych, ciekawych rzeczy, podsycają ciekawość otaczającego nas świata, a w dodatku polepszają relacje międzyludzkie. Bo gdzie znaleźliśmy najlepszych przyjaciół? No przecież, że na podwórku, a nie w sieci! Warto więc dobrze przemyśleć, czy nasza pociecha jest już gotowa na zakup telefonu komórkowego.